W 26. kolejce Orlen Basket Liga Twarde Pierniki Toruń zmierzyły się z Dziki Warszawa w spotkaniu, które od pierwszych minut zapowiadało się na wymagające i takie też było w rzeczywistości. Ostatecznie kibice w Toruniu obejrzeli jedno z najbardziej emocjonujących starć tego sezonu, zakończone minimalnym zwycięstwem gości 83:82. Choć przez długi czas to Warszawianie kontrolowali przebieg gry, gospodarze byli o krok od sprawienia dużej niespodzianki.
Początek meczu należał do Dzików, którzy narzucili swoje tempo i szybko złapali rytm ofensywny. Skuteczna gra z dystansu, szybkie przejścia do ataku i konsekwencja w obronie pozwoliły im zbudować przewagę. Torunianie mieli wyraźne problemy ze skutecznością, a każda niecelna próba często kończyła się kontrą rywali. W pierwszej połowie różnica punktowa sięgała około dziesięciu „oczek”, a gospodarze nie potrafili znaleźć elementu, który pozwoliłby im przejąć inicjatywę.
Po zmianie stron obraz gry długo pozostawał bez zmian. Dziki Warszawa powiększyły prowadzenie nawet do piętnastu punktów i wszystko wskazywało na to, że zmierzają po spokojne zwycięstwo. Twarde Pierniki miały trudności zarówno z grą pod koszem, jak i ze skutecznością rzutów z dystansu.

Przełom nastąpił dopiero w czwartej kwarcie. Najpierw skutecznością popisał się Damian Kulig, następnie tempo gry przyspieszył Isaiah Cousins, a bardzo ważne punkty dołożył Aljaž Kunc, który był najjaśniejszą postacią w ofensywie gospodarzy. Torunianie złapali rytm, zaczęli grać agresywniej i wykorzystywać błędy przeciwnika, a wraz z kolejnymi trafieniami rosła także energia na trybunach.
Comeback gospodarzy przyszedł w czwartej kwarcie, gdy Twarde Pierniki zanotowały serię 22:4 i odrobiły straty do Dzików. Torunianie zaczęli dominować, a Dziki miały wyraźne problemy z organizacją gry. Gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 79:72 dla Torunia, wydawało się, że sensacja jest na wyciągnięcie ręki.

Końcówka należała jednak do zespołu ze stolicy. Landrius Horton najpierw popisał się efektownym wsadem, a następnie trafił niezwykle ważny rzut za trzy punkty. Wsparł go Tahlik Chavez, a kluczową akcję zanotował Ben Vander Plas, który zebrał piłkę w ataku w decydującym momencie meczu. Ta akcja pozwoliła Dzikom odzyskać prowadzenie i kontrolę nad ostatnimi sekundami spotkania.
Twarde Pierniki miały jeszcze szansę na zwycięstwo, jednak rzut z dystansu Cousinsa nie znalazł drogi do kosza. Ostatnia próba z połowy boiska nie mogła już odmienić losów meczu i to Dziki cieszyły się ze zwycięstwa 83:82.
Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Kunc, który zdobył 23 punkty. Cousins dołożył 18 punktów i pięć asyst, a Kulig zakończył spotkanie z dorobkiem 16 punktów. W ekipie gości wyróżnili się Horton (21 punktów), Chavez (19 punktów) oraz Vander Plas, który zanotował double-double – 13 punktów i 11 zbiórek, a także kluczową akcję w końcówce.

Dla Dzików Warszawa to zwycięstwo ma istotne znaczenie w kontekście walki o miejsca premiowane awansem do fazy play-off. Z kolei dla Torunian jest to kolejny mecz, w którym pokazali charakter i potencjał, jednak zabrakło im skuteczności w decydujących fragmentach gry. Jeśli jednak utrzymają intensywność zaprezentowaną w czwartej kwarcie, mogą jeszcze odegrać ważną rolę w końcówce sezonu.
Po zakończeniu spotkania przeprowadziliśmy wywiad ze skrzydłowym Twardych Pierników Maciejem Kenigiem.
Tabelę i terminarz Twardych Pierników możecie sprawdzić na stronie twardepierniki.pl
[Fot. wyróżniająca: Leon Baliński]
