Radio Sfera UMK

Gramy swoje, po studencku!

Życiowa mądrość i emocjonalny przesyt

Na początku lata Toruń zawsze jest bogaty w wydarzenia kulturalne. Najważniejszym z nich w pierwszym tygodniu lipca był międzynarodowy festiwal filmowy Bella TOFIFEST. Jakie seanse i spotkania wzbudziły w nas najwięcej emocji?

Jak co roku, Bella TOFIFEST obfituje w seanse konkursowe, pokazy specjalne, reportaże filmowe i, co najważniejsze, spotkania z reżyserami oraz aktorami. Niestety nie sposób uczestniczyć we wszystkim, ale każdy może znaleźć coś dla siebie.

Dziadku, wiejemy!

To film, który na spotkaniu autorskim reżyserka Olga Chajdas określiła mianem pseudofamilijnego. Chodzi o to, że porusza tematy, które są istotne i trudne dla wszystkich grup wiekowych. Fabuła skupia się na młodej Jagodzie i jej dziadku Jeremim, którzy w tęsknocie za wolnością wyruszają na wspólną przygodę. Są ścigani przez złoczyńców oraz mamę bohaterki i mierzą się z przeciwnościami losu.

Ważny jest również smok, który pojawia się w filmie i Jagoda musi się z nim skonfrontować. Podczas spotkania po pokazie to właśnie ta starsza widownia zafascynowała się smokiem i ujrzała w nim swoje lęki i strachy. Do Jana Peszka, filmowego Jeremiego, skierowano pytanie o jego smoki. Aktor uznał, że to dość intymna sprawa i te istoty nie lubią się ujawniać w takich okolicznościach. Reżyserka zaś wyznała, że ma psa, który owe smoki skutecznie odgania.

Oczywiście reżyserka i aktor dostali wiele innych pytań, między innymi o proces twórczy. Peszek zdradził, że jest nieco kapryśny, jeśli chodzi o scenariusz. Koncepcja musi być dobra, inaczej zostanie przez niego zignorowana. Ponadto uchylił rąbka tajemnicy i, ku uciesze widowni, potwierdził swój udział w trzech nowych projektach. Kolejny ma nosić nazwę Transatlantyk, co jednak nie ma być adaptacją książki Gombrowicza.

Nietypowe formaty

Łódź podwodna to opowieść o dziecku i matce, która nie ma ani chwili dla siebie. Film składa się z fragmentów, którym Oliwia Zakrzewska, twórczyni filmu, pozwoliła płynąć. Nagrywała je w różnych momentach swojego prywatnego życia, kiedy miała potrzebę wyciągnięcia kamery. To nie bajka, to rzeczywistość. Czasem mamy pozytywne momenty, często jednak odczuwamy przytłoczenie. Ta historia nie jest przeznaczona tylko dla matek. Tak naprawdę każdy może coś z niego wyciągnąć. W trakcie spotkania autorka wspomniała o tym, jak pokazała film w zakładzie karnym. Więźniowie odnaleźli się szczególnie w wątku alienacji. Mimo, że kadry i kolorystyka nie są szczególnie komfortowe, niektóre momenty właśnie przez nasze szukanie zrozumienia dodają otuchy.

Kolejny pokaz, Posłuchaj, co chcę ci powiedzieć, to też obraz trudnej rzeczywistości. Tym razem za pośrednictwem ekranu poznajemy dziewiętnastoletnią Gosię, która zmaga się z depresją i zaburzeniami psychotycznymi. Jej celem jest studiowanie pedagogiki specjalnym i niesienie pomocy innym. Obserwujemy jej niełatwą walkę z chorobą pełną wzlotów i upadków.

Zobacz też: „Piernik czy bagietka”?

    Reżyserka Małgorzata Imielska miała stały kontakt z Gosią podczas powstawania tego reportażu. Film był tworzony przez trzy lata, co pozwoliło na pokazanie dłuższego procesu przemian bohaterki. Niektóre sceny były nagrywane w formie wideobloga. To było trochę jak czytanie czyjegoś pamiętnika, chociaż dziewczyna sama wyraziła chęć opowiadania o swoich zmaganiach. Podczas seansu byliśmy świadkami najcięższych chwil, jakie przeżywała bohaterka, jej rodzina i przyjaciele. Niejedna osoba na sali zalała się łzami. Takie produkcje są ważne, ponieważ widzowie mogą poczuć się zrozumiani i poszerzają swoją świadomość społeczną.

    To zaledwie kilka przykładów dzieł, które nas poruszyły. Z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję festiwalu.