News

22 czerwca 2019 | Bartosz Nowak

0

Druzgocąca porażka toruńskich żużlowców!

W piątek, 21 czerwca na Motoarenie odbył się mecz w ramach IX kolejka PGE Ekstraligi. Naprzeciw siebie stanęła miejscowa drużyna, Get Well Toruń oraz Speed Car Motor Lublin. Bardzo niemrawo spisujące się „Anioły” uległy  gościom z województwa Lubelskiego 37:53 i w dalszym ciągu okupują ostatnie miejsce w ligowej tabeli.

 

Nie jest nowością, że Get Well Toruń słabo radzi sobie w bieżących rozgrywkach. Natomiast chyba nikt nie wierzył, że zawodnicy z aniołem na piersi przegrają ten mecz taką różnicą! Ale po kolei: Przed owym spotkaniem, obie drużyny w tabeli dzielił zaledwie jeden duży punkt meczowy. Żeby torunianie mogli przeskoczyć Motor w tabeli, musieli wygrać różnicą co najmniej 7 punktów. W pierwszym meczu bowiem Lublin zwyciężył 48:42 i do Grodu Kopernika przyjechali z sześciopunktową zaliczką. Jeżeli spotkanie zakończyłoby się remisem, wówczas ekipy podzieliły by się po jednym punktem, a na dodatek lublinianie za lepszy bilans w dwumeczu otrzymaliby „Punkt bonusowy”. W przypadku zwycięstwa Get Wellu mniej niż  sześcioma punktami, drużyny zrównałyby się punktami w tabeli (dwa  „oczka” inkasuje wówczas Toruń i bonus dla Lublina). W przypadku remisu w dwumeczu punkt bonusowy nie jest przyznawany. I ostatecznie zwycięstwo gospodarzy, różnicą siedmiu punktów i więcej, to trzy duże punkty dla tej drużyny i awans w tabeli. Tak się jednak nie stało.
Mecz od samego początku mecz  nie układał się po myśli gospodarzy. Mimo jedynego indywidualnego zwycięstwa Chrisa Holdera w pierwszej serii startów, to kolejne biegi padały łupem gości i przed pierwszą przerwą widniał wynik 9:15.  W piątej gonitwie goście za sprawą wracającego po kontuzji Andreasa Jonssona wyszli już na ośmiopunktową przewagę i mecz wymykał się z rąk. Kolejną „trójkę” do konta drużyny dopisał lider Get Wellu, Jason Doyle, jednak pozwoliło to tylko zremisować bieg numer 6. Australijczyk dał jasny syngał do ataku zdobywając dwie kolejne trójki przy swoim nazwisku, jednak koledzy z drużyny bardzo niemrawo się za to zabrali. W gonitwie dziewiątej, gospodarze wygrali pierwszy i jak się okazało później ostatni bieg 4:2 i wlali nadzieje kibiców na korzystne rozstrzygnięcie.  Najwięcej kontrowersji dostarczyła jedenasta odsłona spotkania. W niej na prostej startowej motocyklami zderzyli się Jack Holder oraz Paweł Miesiąc. Ten drugi w wyniku kontaktu upadł na tor, jednak wyszedł z tego praktycznie bez szwanku. Z powtórki biegu wykluczony został reprezentujący barwy Torunia, Jack. W drugim podejściu biegu, w wyniku dotknięcia taśmy Grigorij Łaguta został wykluczony, a jego miejsce zajął Dawid Lampart. W trzeciej próbie udało się na szczęście wszystkim dojechać bezpiecznie do mety. Wynik- 4:2 dla gości. Bieg trzynasty to nokaut w wykonaniu przyjezdnych. Wygrali oni ten bieg 5:1 i już całkowicie pogrzebali szansę torunian na jakikolwiek punkt w tym meczu. Ostatnie dwa biegi to już dopełnienie formalności. Choć w biegu piętnastym, sędzia zawodów- Remigiusz Substyk zatrzymał wyścig przy prowadzeniu torunian 5:1. Z powtórki wykluczony został Grigorij Łaguta, ale na wysokości zadania stanął rewelacyjny dzisiaj Mikkel Michelsen, który uratował gościom remis.

 

Get Well Toruń zajmuje obecnie ostatnie, ósme miejsce w tabeli z dorobkiem dziewięciu punktów. Motor odskoczył torunianom już na 4 punkty, co bardzo komplikuje sytuację „Aniołów” w kontekście utrzymania się w lidze na następny sezon.

Kolejny mecz Get Well rozegra w piątek, 28 czerwca br. Ich przeciwnikiem będzie rywal zza miedzy, czyli zespół MRGarden GKM Grudziądz. Początek spotkania o godzinie 20:30.

Tagi: , ,




Back to Top ↑