Film/Audio-video/Popkultura

23 stycznia 2016 | Martyna Janas

0

T-Mobile Nowe Horyzonty Tournée – Szeherezada, Lucyfer, seks i komuna

„Festiwal filmów wykraczających poza granice konwencjonalnego kina” – tak mówi się o Nowych Horyzontach. Piętnasta edycja miała miejsce we Wrocławiu w lipcu zeszłego roku, ale dopiero w styczniu najciekawsze produkcje zawitały do Torunia – w ramach T-Mobile Nowe Horyzonty Tournée w Kinie Centrum. Byłam, widziałam, potwierdzam: filmy te absolutnie przekraczają granice.

  1. Widzę, widzę (2014), reż. Severin Fiala, Veronika Franz; Austria

Widzę dwóch dziesięciolatków, bawiących się na dworze. Atmosfera od razu jest niepokojąca. Spodziewam się kolejnej dziwnej abstrakcji; filmu szczodrze nagrodzonego przez jurorów, którego pewnie w większości nie zrozumiem.

Niespodzianka! To jedyny film zaprezentowany na tournée, który formą nie odbiega tak znacznie jak pozostałe od standardowych produkcji, które na co dzień wchodzą na ekrany kin sieciowych w całym kraju.

Do bliźniaków wraca ich mama – cała owinięta w bandaże. Miała jakąś operację plastyczną. Lekarz kazał jej wypoczywać, dlatego w domu wprowadzane są teraz nowe zasady. Ma być cicho, bawić można się tylko na dworze. Proszę nikogo nie wpuszczać i nie przeszkadzać mamie, zamkniętej w swojej sypialni.

Kobieta jest szorstka, czasem nawet agresywna. Nie odzywa się do jednego z braci. Czy to na pewno ich mama? Chłopcy zaczynają ją testować. Zadają pytania, a ta nie odpowiada tak, jak według nich odpowiedziałaby prawdziwa mama.

Na Filmwebie film zakwalifikowany jest jako horror, co uważam za pomyłkę. Nie jest straszny. Jest intrygujący. Przeraża dopiero zagłębienie się w psychikę bohaterów. Uświadomienie sobie, ile prawdy ma w sobie pozornie opierający się na wymyślnej fantazji obraz. I chodź widz bardzo szybko zaczyna domyślać się, co tu jest grane – poziom emocji nie spada.

Film jest całkowicie realistyczny. Niech Was nie zwiedzie wymyślny zwiastun.



  1. Pasolini (2014), reż. Abel Ferrara; Belgia Francja, Włochy

Pier Paolo Pasolini był włoskim pisarzem, poetą, dramaturgiem, malarzem, ale też scenarzystą i reżyserem filmowym. Ponadto żywo angażował się w życie polityczno-społeczne. To jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku. Absolutny nonkonformista, niekryjący swoich lewicowych poglądów.

Filmowa biografia pozwala nam spędzić ze słynnym Włochem ostatnie godziny jego życia. Spotykamy Pasoliniego, kiedy kończy pracę nad Salò, czyli 120 dni Sodomy (1975). W produkcji pojawiają się gorszące fragmenty ostatniego filmu mistrza. Równie wyuzdane są kadry samego Pasoliniego. Cenzura? Po co? Stosunki hetero- i homoseksualne są tu pokazane w pełnej krasie.

W tytułowej roli Willem Dafoe – po raz kolejny udźwignął rolę, wymagającą od niego wiele.



  1. Tysiąc i jedna noc… (2015), reż. Miguel Gomes; Francja, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria

Portugalska trylogia jest niesamowitym eksperymentem filmowym. Reżyser mówi, że chciał jednocześnie przedstawić rzeczywiste problemy, z którymi boryka się jego naród oraz stworzyć piękną baśń pełną magii. Stwierdził, że to niewykonalne. A jednak spróbował.

Pamiętacie Szeherezadę, bohaterkę Baśni z tysiąca i jednej nocy? Córka wezyra w dzieciństwie przyjaźniła się z synem sułtana. Wyjechała i nie widziała towarzysza zabaw przez lata. Kiedy wróciła do Bagdadu, dowiedziała się, że nowy sułtan – jej dawny przyjaciel – co rusz bierze sobie nową żonę i każdą zabija od razu po nocy poślubnej. By przerwać krwawe koło, Szeherezada zdecydowała się wyjść za sułtana Szachrijara. Przechytrzyła go jednak, ponieważ co noc opowiadała mu historię, której nie kończyła. Zaintrygowany sułtan zachowywał ją przy życiu, by kolejnej nocy poznać wyczekiwane zakończenie.

Historie, która Szeherezada opowiada u Miguela Gomesa, to perypetie współczesnych Portugalczyków. Przedstawiają kryzys gospodarczy na przełomie lat 2013 i 2014. Jedne zabawne, inne tragiczne. Ciekawe, ale też takie – proszę mi wybaczyć – które ciągną się jak flaki z olejem. Czasem jesteśmy w dawnym kalifacie i baśniowej atmosferze, czasem w dzisiejszej szarej Portugalii, niekiedy oba te światy się przenikają i śniadzi mężczyźni w kolorowych turbanach przedstawiają współczesną sytuację polityczną.

Trylogię łączy urocza piosenka z lat 60., pojawiająca się w każdej części; wcześniej wykonywali ją m.in. Phyllis Dillon, Julie London, Nat King Cole czy Andrea Bocelli.



  • Tysiąc i jedna noc – cz. 1, niespokojny (2015), reż. Miguel Gomes; Francja, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria

Pierwsza część pokazuje niewiele z życia Szeherezady. Mamy z kolei do czynienia ze sprawą koguta, który pieje w środku nocy, czym drażni mieszkańców. Wysyłają oni do zwierzęcia sędziego, który ma go przesłuchać i osądzić.

Poznajemy też grupę wpływowych, rządzących światem, decydujących o deficycie, zaciągających pożyczki i prowadzących międzynarodowe rokowania. Światowi przywódcy spotykają na pustyni tajemniczą postać, która prezentuje im wspaniały środek, zadowalający każdego mężczyznę… Nie zabraknie też wybuchającego wieloryba czy umierającej syreny.



  • Tysiąc i jedna noc – cz. 2, opuszczony (2015), reż. Miguel Gomes; Francja, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria

Część druga trzymała poziom. Kawał dobrej satyry.

Zakrwawiona naga kobieta wstaje z łóżka. Dzwoni do mamy i opowiada o swoim pierwszym razie, który właśnie miał miejsce. Ta poleca zrobić partnerowi ciasto. Tylko niech się nie wysługuje Murzynką, bo jeśli pokaże, że służąca może ją zastąpić w kuchni, to i w sypialni będzie ją zastępowała.

Po chwili okazuje się, że mama jest sędzią i właśnie zaczyna ogromną sprawę. Złodziej bydła, mąż regularnie gwałcący żonę, duch krowy, dżin, chińskie nałożnice. Tego nie da się opisać – tę farsę trzeba zobaczyć!



  • Tysiąc i jedna noc – cz. 3, oczarowany (2015), reż. Miguel Gomes; Francja, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria

Trzecia część bardzo mi się nie podobała. Fragmenty opisujące życie Szeherezady przypadły mi do gustu, ale przeskok do współczesnej Portugalii niesamowicie mnie nużył.

W dawnym Bagdadzie poznajemy mężczyznę o ogromnej „zdolności reprodukcyjnej”. Przystojniak spłodził setki dzieci, ale Szeherezada odpycha go przyznając, że uważa go za wyjątkowo głupiego. Sułtanka znajduje za to schronienie u zabawnego Elvisa, który kradnie przy każdej możliwej okazji. Potem przez serię nocy Szeherezada opowiada o hodowli zięb.

Piękne obrazy, malownicze pustynie i morskie zatoki. I ta piosenka! W poprzednich częściach wybrzmiewająca gdzieś w tle – teraz po raz pierwszy w pełnej krasie – śpiewana przez piękną Szeherezadę.



  1. Lucyfer (2014), reż. Gust Van den Berghe; Belgia, Meksyk

W małym meksykańskim miasteczku pojawia się wielka drabina. Miejscowe, lubujące się w plotkach kobiety, pełne ekscytacji niosą ludziom radosną nowinę. Drabina z nieba! Ktoś spuścił nam drabinę z nieba! Czy zejdzie po niej do nas sam Bóg?

Niebawem w miasteczku pojawia się obcy mężczyzna. Początkowo nie przyciąga niczyjej uwagi. Dokonuje jednak cudu. To anioł! Anioł zstąpił z nieba, by nas uzdrawiać!

Film jest długi, ciężki, duszny. Śledzenie losów zaściankowego społeczeństwa trochę przytłacza. Czasami aż bawi. Komizm przeplata tu się z tragedią. A za najciekawszy element odbiorcy podają zamkniecie obrazu w kole. Kto obserwuje mieszkańców przez dalekosiężną lunetę? Lucyfer? Anioły? Sam Bóg? Dopinguje im czy śmieje się z ich ciemnoty?

W wywiadzie dla Spark Magazine reżyser zwycięskiego filmu powiedział: Moje wszystkie filmy układają się w wielką narrację o naszym powolnym przebudzaniu się do życia, uczeniu się przenikania rzeczywistości i rozbudzaniu uśpionej podświadomości. W „Lucyferze” portretuję świat, z którego ta umiejętność wyparowuje, dlatego pojawia się w nim tytułowy bohater, aby niczym latarnia wskazać zagubionej ludzkości drogę, uchronić ją od upadku.



  1. Epokowy projekt (2015), reż. Carlos Quintela; Argentyna, Kuba, Niemcy, Szwajcaria

Miejsce, w którym chyba nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Całkowicie przygnębiające, brzydkie, szare, jak wyjęte z psychodelicznego horroru. Juragua – to tu powstała pierwsza na Kubie elektrownia atomowa. ZSRR upadł – budowy nie dokończono. Fabularyzowany film zawiera w sobie archiwalne materiały, przedstawiające życie wokół elektrowni.

Podczas gdy dla nas naturalnym jest potępianie ustroju komunistycznego i dążenie do rozwoju, postępu technologicznego i społecznego – bohaterowie filmu tęsknią za dawnymi czasami. Chcą wierzyć w przesłania komunistycznych filmów propagandowych. Wtedy to było życie! Porywające komunistyczne idee, obiecujące świetlaną przyszłość pełną dobrobytu.

Teraz dziadek, ojciec i syn duszą się w małym pracowniczym mieszkanku i wadzą sobie nawzajem, co u widza budzi skrajne emocje – zażenowane rozbawienie lub trwogę.



 

Niektóre spośród przedstawionych filmów można już obejrzeć, inne dopiero będą miały polską premierę. Jeśli nudzą Was popularne produkcje w hollywoodzkim stylu – poznajcie Nowe Horyzonty.

Tagi:




Back to Top ↑