W wielu domach tematem przewodnim są święta, jednak zawodnicy Twardych Pierników mieli głowy zajęte spotkaniem z sześciokrotnym mistrzem Polskiej Ligi Koszykarskiej. W przedświąteczny weekend rywalem Torunian była Energa Trefl Sopot.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń ostatnie dwa mecze grała na wyjeździe. Oba spotkania skończyły się porażkami, w pierwszą niedzielę grudnia Torunianie przegrali z WKS Śląskiem Wrocław, a tydzień później z Dzikami Warszawa. Z kolei Trefl trzy ostatnie starcia wygrał (w tym dwa wyjazdowe) i przed tym meczem był liderem tabeli PLK.
Zobacz też: Powrót Personsa i wyciągnięte wnioski
Mocne wejście w mecz gospodarzy
Pierwsze trafienie w tym pojedynku zaliczyli goście, ale to gospodarze czuli się dużo lepiej i trafiali rzuty z dystansu. Najpewniej w pierwszych minutach spotkania czuł się Noah Thomasson, który przywitał się z kibicami dwiema trójkami. Później gospodarze stopniowo powiększali przewagę. Gdy przewaga osiągnęła rozmiar dwucyfrowej, o czas poprosił trener gości Mikko Larkas. Goście pod koniec zdobyli parę punktów więcej, ale po pierwszej kwarcie, to gospodarze prowadzili 26:18.

W drugą kwartę również lepiej weszli gospodarze, którzy już po niespełna półtorej minucie podwyższyli przewagę do 13 punktów. Gracze z Sopotu nie mieli pomysłu jak blokować gospodarzy, którzy jak jeden mąż trafiali do kosza. Pod koniec pierwszej połowy goście wykorzystali głupie błędy Torunian i zbliżyli się na 5 punktów. Jednak ostatnie słowo należało do Twardych Pierników, którzy po trafieniach Personsa i Langovicia odskoczyli gościom na 10 punktów. Po połowie spotkania na tablicy wyników pachniało sensacją, ponieważ było 51:42.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Gospodarze pilnowali przewagi z pomocą trafień za trzy, a gracze Treflu nie zezwalali na to, by mecz im odjechał. Gościom udało się zbliżyć w połowie trzeciej kwarty na 5 punktów. Jednak wówczas do głosu ponownie doszły Twarde Pierniki, które zbudowały jeszcze większą przewagę. Po pół godziny gry wzrosła ona do 15 punktów, a wynik wynosił 77:62.
Błędy sędziów nie wpłynęły na wynik końcowy
Czwarta kwarta zaczęła się od kontrowersji. Goście popełnili kilka fauli, które nie były odgwizdane przez sędziów tego spotkania. Dzięki tym błędom Sopocianie odrobili parę punktów. Po kilku minutach sytuacja wróciła jednak do normy i Torunianie ponownie prowadzili 15 punktami. Pod koniec spotkania Twarde Pierniki grały na czas, ponieważ wiadomo było, że pozwoli im to na zdobycie dwóch punktów meczowych. Przez mniej aktywną grę gospodarzy w ataku goście odrobili parę punktów, ale robili to na tyle wolno, że po końcowej syrenie to Torunianie cieszyli się z wygranej 95:86.

Wynik meczu Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń – Energa Trefl Sopot odbierana jest raczej jako niespodzianka. Najważniejszymi zawodnikami gospodarzy byli Aleksandar Langović i Aljaz Kunc, którzy razem zdobyli 45 z 95 punktów drużyny. Nie można również zapomnieć o Taylerze Personsie, który zaliczył 8 asyst. Cieszy na pewno styl wygranej, pomimo że różnica ciągle malała i rosła, jednak poza pierwszą minutą, to Torunianie prowadzili przez resztę meczu. W dodatku z piekielnie mocną drużyną znad morza.
Ekipa Srdjana Suboticia nie ma czasu jednak na świętowanie, ponieważ tuż przed świętami 23 grudnia o 19:00 Arriva Lotto Twardych Pierników Toruń zagra w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń z MKS Dąbrową Górniczą.
Rozmowy z zawodnikami
Tak po spotkaniu wypowiedział się center Twardych Pierników Damian Kulig:
Z kolei tak na pytania o dzisiejszy wieczór, ważność trafień za trzy oraz o błędnych decyzjach sędziów odpowiedział najlepszy asystujący meczu Tayler Persons:
Radosław Ruta: To była ważna wygrana, chcieliśmy być lepsi w obronie, bardziej fizyczni. Chcieliśmy pokazać przeciwnikom, by nie myśleli, że mogą sobie tutaj przyjechać i rzucić z łatwością 100 punktów w każdym meczu. Wyrazy uznania dla reszty ekipy, menadżera i sztabu szkoleniowego. Pokazaliśmy to, o czym rozmawialiśmy z drużyną, jak widziałeś, każda zmiana na parkiecie robiła różnicę na naszą korzyść, a tego potrzebujemy do wygranych.
Tayler Persons: Tak, trójki były ważne, ale również zmuszaliśmy przeciwnika do strat, samemu ich nie popełniając. Jednak najważniejsze, to lepiej grać w obronie, bo w ataku dobrze sobie radzimy. Taka jest koszykówka, sędziowie mają bardzo ciężką pracę. Wiem, że były faule, które powinny zostać odgwizdane, ale każdy z nas jest człowiekiem. Sędziowie popełniają błędy, ja popełniam błędy, wiem, że sędziowali najlepiej jak potrafią. Jest jak jest, taki jest basket. Przeszliśmy przez to i zdobyliśmy wygraną, a to się liczy. Po prostu musieliśmy być bardziej dojrzali.

[Fot. wyróżniająca: Andrzej Romański/PLK.pl]
