Recenzje h&s

2 grudnia 2013 | Aleksandra Pospieszyńska

0

Heart & Soul – „Presents Songs Of Joy Division” [2013]

Czy płyta z coverami jednego zespołu może mieć rację bytu? Polska grupa Heart & Soul wydała album z coverami brytyjskiej grupy Joy Division. Jest to hołd fanów dla zespołu, który pomimo krótkiej działalności, odcisnął niepodważany wpływ na kolejne pokolenia muzyków.

Joy Devision należała do jednej z najbardziej wpływowych grup zimnej fali w Wielkiej Brytanii. Hipnotycznego śpiewu Iana Curtisa nie można pomylić, a jego tragiczna śmierć (popełnił samobójstwo 18 maja 1980) stała się jednym z symboli pop-kultury.

„Heart & Soul Presents Songs Of Joy Division” to debiutancki album grupy Heart & Soul, która powstała w 2010 r. Tworzą ją Bodek Pezda i Sławek Leniart (kiedyś Agressiva 69, dzisiaj 2Cresky) oraz Piotr Pawłowski (Made In Poland i The Shipyard).

Największym atutem albumu są wokaliści: Hania Malarowska (Hanimal), Łukasz Lach (L-Stadt), Bela Komoszyńska (Sorry Boys), Olleck Bobrov (ex-2Cresky) i Rykarda Parasol. Wnoszą w kompozycje emocje i dynamikę, której czasem brakuje w oryginalnym wykonaniu Iana Curtisa.

Heart & Soul tchnęło w kompozycje Joy Division współczesne heart & soul. Wydawać by się mogło, że elektroniczne beaty całkowicie zmienią charakter utworów. Otóż nie! Muzykom udało się zachować zimno falowy charakter kompozycji Joy Devision. Siedem utworów z dyskografii brytyjskiej grupy tworzy ciekawy zestaw, nie tylko dla zagorzałych i wiernych fanów grupy z Manchesteru.

Płytę otwiera „The Eternal”. Oryginał był bardzo oszczędny. Cover wzbogacony został o wprowadzający melancholię fortepian. Kolejny utwór – „Transmission” – całkowicie zmienia dynamikę – to post-punkowa kompozycja, która powinna znaleźć swoje miejsce nie tylko na antenie radia, ale również (o zgrozo!) na parkietach klubów. Niezwykle energetyczna perkusja Łukasza Klausa ( CKOD, Clicks, NOT) napędza tę kompozycję. Natomiast słuchając Rafała Jurewicza trudno oprzeć się wrażeniu, że słuchamy miksu oryginału w wykonaniu Iana Curtisa. „Transmission” to stanowczo najbardziej dynamiczna propozycja na płycie.

„A Means To An End” to zdecydowanie „klubowa” propozycja muzyków z „Heart & Soul”. Przesterowane gitary, depechowy wokal Łukasza Lacha. Czy Dave Gahan rzeczywiście zaśpiewał na polskiej płycie w hołdzie dla Joy Devision?! „Dead Souls” okraszone niezwykłym wokalem Beli Komoszyńskiej stanowią ciekawy łącznik między energetycznym „A Means To An End” a zdecydowanie najlepszym na płycie „Passover”. „Passover” w interpretacji Heart & soul, to doskonałe połączenie elektronicznego dubstepowego beatu i niepokojącego wokalu Ollecka Bobrova.

Heart & Soul tchnęło w kompozycje Joy Division współczesne heart & soul.

Kolejny utwór – „Heart and soul”, to powrót do oryginału, do punka. Kolejny raz okazuje się, że Łukasz Lach dysponuje warunkami wokalnymi zbliżonymi do Iana Curtisa. W nowej interpretacji jest więcej przestrzeni i powietrza. Najlepsze na koniec? Trudno orzec jednoznacznie. Niepodważalnym atutem „Decades” jest wokal Rykardy Parasol. Instrumentalnie utwór jest „wyjęty” z lat 1980. Szczególnie klawisze, które nawiązują do nurtu new-romantic (Ultravox czy Eurythmics).

Album grupy Heart & Soul jest na tyle intrygujący, że oryginalne wykonanie Joy Division może być mało ciekawe, szczególnie dla osób, które nie miały okazji oryginału posłuchać. Zwykle sceptycznie nastawiona do wszelkich elektro-nowinek muszę jednak przyznać, że czasem taki „lifting” nadaje zupełnie nowego charakteru, a efektu finalnego słucha się z przyjemnością.

Tagi:




Back to Top ↑