Woodstock woloszanski

7 sierpnia 2013 | Aleksandra Pospieszyńska

1

Bogusław Wołoszański: „Woodstock to moja bajka!”

Był upalny sierpniowy dzień na Przystanku Woodstock. Namiot warsztatowy Akademii Sztuk Przepięknych był szczelnie wypełniony. Zebrani w nim woodstockowicze jeszcze nie wiedzieli, że czeka ich niezwykła podróż przez meandry historii.

Bogusław Wołoszański zaproszenie na Przystanek Woodstock przyjął po raz drugi. Jak sam przyznał na początku był nastawiony sceptycznie. Wszystko zmieniło się jednak, gdy okazało się, że woodstockowicze znają historię i potrafią o niej dyskutować. -I już nie mówię, że to nie moja bajka. To moja bajka! – mówi dziennikarz i popularyzator historii.

Woodstockowicze dyskutowali m. in. o problemie faszyzmu. Czy obecnie jest to duży problem? -Nie, to jest margines, marginesik życia w każdym państwie.

Spotkanie z Bogusławem Wołoszańskim to niezwykłe wydarzenie szczególnie dla kogoś, kto z wypiekami na twarzy czekał na kolejny odcinek „Sensacji XX wieku”. Pamiętna czołówka programu i styl prowadzenia są wręcz kultowe. Całe pokolenia uczniów mogły się przekonać, że historia nie musi być przerażająca. -Ministerstwo Oświaty nie przywiązuje do tego szczególnej wagi, właśnie do nauki historii. Lekcje historii zmieniają się w taką pańszczyznę konieczną do odrobienia.

Jak wyglądała praca na planie kultowego programu? -Zawsze marzyłem, żeby odtwarzać Polską historię. (…) Nie stać mnie było w budżecie tego programu na kaskaderów, ale przyjeżdżali antyterroryści – znakomici kaskaderzy.

Jak Bogusław Wołoszański spędza wolny czas w Kostrzynie, między spotkaniami na festiwalu? -Czekam właśnie w tej chwili na przedstawicieli władz miasta i jak tylko przyjadą ruszymy do twierdzy. Kostrzyn w ogóle to niesłychanie ciekawe miejsce, to niesłychanie ciekawa historia.

Jak można podsumować naszą rozmowę: -Historia jest pasjonująca i należy oddać jej znacznie więcej miejsca.

Zdjęcie: Aleksandra Pospieszyńska

 

Tagi:




Back to Top ↑