Cinema City

16 kwietnia 2019 | Maria Nowak

0

Lisa – kobieta, którą pokochasz i znienawidzisz

Film pt. „Przedszkolanka” został wyreżyserowany przez Sarę Colangelo, która wraz z producentami opowiedziała historię Lisy, pokazaną już wcześniej w produkcji Nadava Lapida. Główna bohaterka przez ponad półtorej godziny wywołuje u widzów jednocześnie współczucie i pogardę. Właśnie dlatego warto jest ją poznać.

Historia opowiedziana w filmie skupia się przede wszystkim na dzieciach i na tym, że trzeba ich słuchać. Nie są to istoty, które nie wiedzą czego chcą i czekają tylko by dorosnąć i uciec od nudnej rzeczywistości. Mają marzenia, pragnienia i talenty, z których czasami nie zdają sobie sprawy. Właśnie dlatego potrzebują kogoś, kto ich poprowadzi i pomoże zrozumieć świat. Przedszkolanki są po części takimi osobami. Jednak nie jest nią Lisa, którą poznajemy już od pierwszej sceny.


Siedząc w kinie, zastanawiałam się, dlaczego przez większość czasu główna bohaterka jest sama na ekranie. Ten zabieg miał swój cel, który Maggie Gyllenhaal wykorzystała do ostatniej sekundy. Dzięki niemu jesteśmy w stanie wyczytać niemal każdą myśl z jej głowy. Z pewnością jest to jej najlepsza rola. Rzadko kiedy pokazywane są historie, które pozostawiają widza w niejednoznacznej sytuacji. Do samego końca nie potrafiłam określić, czy lubię Lise i jej współczuję, czy ją nienawidzę i wywołuje u mnie obrzydzenie. Rzadko kiedy są również tak dobrze pokazane.

Tytułowa przedszkolanka powoli odkrywa przed nami swoje codzienne życie, z którego nie do końca jest zadowolona. Nie jest takie, jak sobie wymarzyła i nie jest takie, jak widz zakładał, widząc początkowe sceny. Cała opowieść przeprowadza zarówno jej bohaterów, jak i osoby siedzące w kinie przez smutek, ból i niepokój, po radość, szczęście i w końcu nieufność. Dzięki temu ma się wrażenie, że osoba, która znajduje się na ekranie jest nam tak bardzo bliska i jednocześnie obca. Po prostu nie jest się w stanie odnaleźć pośród własnych uczuć. Może dlatego, większość krytyków uważa, że Maggie Gyllenhaal została stworzona do tej roli. Nie mogę się z nimi nie zgodzić. Jednak warto również zwrócić uwagę na Parkera Sevaka, który wcielił się w postać małego poety, którego talent wydaje się dostrzegać tylko jego przedszkolanka. Jimmy Roy wychowywany głównie przez niańki, jakby od niechcenia recytuje wiersze, które prawie wszyscy lekceważą. W związku z tym tak bardzo czeka się na to, żeby w końcu ktoś go wysłuchał, że zaczyna się kibicować Lisie.

Jestem w stanie pochwalić bardzo dobrą grę aktorską, muzykę, prowadzenie kamery i dźwięk. Jednak przez cały film czekałam na chociaż jedną scenę, która mnie zaskoczy i pozwoli przestać spoglądać na zegarek. Niestety tak się nie stało. Przez półtorej godziny śledziłam historię, której finał poznałam już w zwiastunie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że po prostu momentami się nudziłam.

Mimo wszystko polecam zobaczyć film pt. „Przedszkolanka”. Szczególnie rodzicom i nauczycielom, którzy mają tak wielki wpływ na rozwój dzieci. Po całym seansie na usta nasuwa się tylko jedna myśl, słuchajmy dzieci. Nie po to, by wydobyć z nich talent, ale dlatego, że na to zasługują.

Tekst powstał we współpracy z siecią kin Cinema City.

[fot. oficjalna strona Facebooka]

Tagi: ,




Back to Top ↑