Muzyka

17 sierpnia 2017 | Piotr Paczkowski

0

Żeby pozostać autentycznym, muszę wam się nie podobać – Bisz/B.O.K. na PLHHF 2017

„Wilczy humor” nie jest płytą łatwą do rozszyfrowania. Teksty zmuszają do myślenia i pokonania w sobie „hedonisty-anemika”, a przecież nie każdy szuka tego w muzyce. Podobnie było w przypadku „Labiryntu Babel”, tyle że w 2014 roku dostaliśmy krążek, na którym poziom „rapu w rapie” okazał się jednak nieco większy. „Wilczy humor” płytą stricte rapową nie jest, co widać chociażby po koncertach.

Organizatorzy tegorocznego Polish Hip Hop TV Festivalu nie przestraszyli się jednak kilku negatywnych ocen i nie skreślili bydgoskiego składu z programu. Bardzo dobrze się stało, ponieważ występ B.O.K. urozmaicił drugi dzień koncertów i był jednym z dowodów na to, że PLHHF to miejsce, w którym można usłyszeć wiele rapowych szkół, od ReTo i Bedoesa, przez B.O.K. właśnie, na Płomieniu i JWP/BC kończąc.



Wiele razy słyszałem „Wilczy humor” na żywo, zarówno na dużych scenach, jak i podczas występu w klubie i muszę powiedzieć jedno – to nie są już czasy „Wilka chodnikowego”, czy „Spadam w górę”. Bisz i B.O.K. idą naprzód i robią w tej chwili zupełnie inne rzeczy. Jest w tym dużo hip hopu, jednak są także motywy wykraczające poza sztywne schematy rapu. Takie podejście ma dużo zalet, jednak odbija się na popularności i frekwencji na koncertach. Czy po dłuższym czasie „bycie w cieniu” i brak owacyjnych reakcji, znanych z koncertów granych jeszcze kilka lat wcześniej, trochę nie męczy?

Z czego wynika dążenie do aż tak dużej indywidualności? Przed laty nagraliście sporo płyt idealnie wpisujących się w rapowy kanon, więc potraficie to robić. Czemu by tego nie kontynuować?

Jak w takim razie odnieść sukces w podziemiu? Czy istnieje jakiś złoty środek, aby nie „wypalić się” i przemycić część tamtego klimatu po zdobyciu popularności? Nie można oczywiście robić wciąż tego samego, jednak z drugiej strony to na czym się wybijasz musi być dobre, więc warto iść w tym kierunku.

Część „Niesławy” jest nawinięta praktycznie bez podkładu. Łatwiej rapuje się z bitem, czy bez? Skąd u Ciebie skłonność do takich eksperymentów?



Podczas koncertu usłyszeliśmy „Pollock’a” w nowej aranżacji. Kto wpadł na pomysł odświeżenia numeru i czym inspirowaliście się przy tworzeniu nowej wersji?

Wiele lat tamu, gdy grałeś jeszcze w podziemiu, wielu zarzucało Ci kopiowanie stylu innych. Porównywano Twoje wersy m.in. z Pezetem. Dziś po latach spędzonych na scenie udało Ci się wypracować swój własny styl. Co teraz odpowiedziałbyś ludziom, którzy zarzucali Ci wtedy odtwórczość?


Skoro jesteśmy już przy temacie B.O.K. Warto wspomnieć, że OER na tegorocznej edycji The Notorious IBE „Perfect Beat Challenge” znów okazał się najlepszy! Zawody polegają na stworzeniu podkładu z jednej, przygotowanej przez organizatorów, paczki sampli. Wszyscy uczestnicy dostają takie same sample i 60 minut na to, aby zrobić beat. OER po raz kolejny pozamiatał i obronił tytuł sprzed roku.



[fot. źródło własne]

Piotr Paczkowski

Tagi: , ,




Back to Top ↑