Film/Audio-video/Popkultura Niemłodzi amanci

15 stycznia 2015 | Martyna Janas

0

Sfera Movie – za rękę z X Muzą. „Wie Pan, że się w Panu kochałam?”

Jak to jest z tą filmową karierą? Szansę na sukces mają tylko piękni i młodzi? Czas aktora mija szybko, jak czas sportowca, który mimo szczerych chęci po przekroczeniu pewnego progu wieku nie jest już w stanie panować nad swoim narzędziem pracy – czyli swoim ciałem – tak jak za młodu, kiedy był zdrowszy i silniejszy?

Otóż nie. Starszy aktor, to aktor dojrzalszy, pewniejszy na scenie i przed kamerą, z większym bagażem doświadczenia, pokorniejszy i niejednokrotnie nawet bardziej atrakcyjny wizualnie. Przykładów jak na pęczki. Na ruszt weźmiemy dzisiaj kilku amantów kinematografii.

Chociażby Leonardo diCaprio. Zbuntowany nastolatek w „Chłopięcym świecie” z 1993 roku czy „Pokoju Marvina” z 1996 i obiekt damskich zachwytów dwie dekady później w „Wielkim Gatsbym” czy „Wilku z Wall Street”.

Wymieniać można w nieskończoność. Młodość nie jest główną zaletą wielu świetnych aktorów. Mężczyźni po czterdziestce, którymi wciąż zachwycają się młode dziewczyny: Christian Bale (40), Jude Law (41), Ben Affleck (42), Matt Damon (44), Javier Bardem (45) czy Hugh Jackman (46).

Koło pięćdziesiątki oscylują tacy przystojniacy jak Robert Downey Jr. (49), Brad Pitt (50), Russel Crowe (50), Johnny Depp (51), Ralph Fiennes (51).

Szybko na myśl przychodzi mi też George Clooney, ponieważ nie potrafię przywołać sobie w wyobraźni jego obrazu, kiedy to nie jest jeszcze przyprószony siwizną. Co prawda aktor w mediach zaistniał stosunkowo szybko. Jego ojciec (dziennikarz i polityk) prowadził talk show, w którym George zadebiutował jako pięciolatek. Rodzina, do której należało kilka osób związanych z kinematografią, popchnęła go ku aktorstwu. Zaczęło się od nie zawsze najwyższych lotów produkcji telewizyjnych, ale wraz z serialem „Ostry dyżur” nadeszła wielka popularność. A przecież, kiedy produkcja weszła na antenę, George miał już 33 lata, więc nie należy go porównywać z późniejszymi Danielem Radcliffem, Robertem Pattinsonem czy nawet Jadenem Smithem – dziecięcymi i nastoletnimi gwiazdorami.

Najlepsze kreacje Clooneya przyszły później. Począwszy od „Cienkiej czerwonej linii”, poprzez serię komedii kryminalnych z Dannym Oceanem, do ostatnich „Spadkobierców”, „Grawitacji” czy „Obrońców skarbów”.

Poza tym, George dopiero zaczyna oddychać pełną piersią! Wieczny kawaler (bo zarzekał się, że po rozwodzie z 1993 roku kolejnego małżeństwa nie będzie) w tym roku wziął huczny ślub z młodą brytyjską adwokat libańskiego pochodzenia. I jestem pewna, że niejedna fanka chciałaby być na niej miejscu, niezrażona tym, że amerykanin skończył już 53 lata.

Rok starszym filmowym amantem, który nie traci na atrakcyjności jest według mnie również Hugh Grant. Wychudły chłopiec z „Okruchów dnia”, „Czterech wesel i pogrzebu” czy „Rozważnej i romantycznej” dekadę później jest już niczego sobie wpływowym premierem w uroczej komedii „To właśnie miłość”. Grant ma aktualnie 54 lata.

Półwiecze mają też za sobą dalej aktywni zawodowo Antonio Banderas (54), Colin Firth (54), Kevin Spacey (55), Daniel Day-Lewis (57), Mel Gibson (58) czy Tom Hanks (58).

Czas mija, a posiwiali i pomarszczeni aktorzy wciąż są angażowani do kolejnych produkcji, a i nadal cieszą się uznaniem widzów. Od sześciu do siedmiu dekad na karku mają Denzel Washington (60), John Travolta (60), Pierce Brosnan (63), Ed Harris (63), Richard Gere (65) czy Sylvester Stallone (68).

Jeszcze starsze pokolenie – Al Pacino pojawił się na dużym ekranie w pierwszej długometrażowej produkcji dobijając już trzydziestki. Trudno o jego nastoletnie zdjęcia. Jednak im był starszy, tym lepiej się z nim współpracowało. Lepiej umiał zidentyfikować się z rolą, bardziej szanował współpracowników z planu, był w stanie wcielać się w skrajne charaktery. Jego wiek nie stanowił żadnych problemów. Michael Corleone był młodym studentem, kiedy Pacino miał 32 lata. Z kolei pół wieku na karku nie przeszkadzało mu w uwodzeniu Michelle Pfeiffer na planie filmu „Frankie i Johnny”. Już po siedemdziesiątce musiał wykazać się formą fizyczną, bo przyszło mu na planie trochę pobiegać, np. w gangsterskich „Twardzielach”. Ponadto aktor ma rozpisane plany filmowe na kolejne lata. Co ciekawe, mając 74 lata, Pacino wciąż nie stanął na ślubnym kobiercu.

Po siedemdziesiątce są też Michael Douglas (70), Robert De Niro (71), Harrison Ford (72), Anthony Hopkins (76), Dustin Hoffman (77) czy Robert Redford (78).

Iluż mamy aktorów łączących pokolenia! Czyż nasi dziadkowie nie oglądali agenta Bonda z twarzą 84-letniego już teraz Seana Connery? Tak, tak samo jak my. Po osiemdziesiątce są też dobrze znani i uwielbiani, wciąż aktywni zawodowo Michael Caine (81) czy Clint Eastwood (84).

A nawiązując do naszego rodzimego podwórka, posłuchajcie fragmentu mojej rozmowy z prawie siedemdziesięcioletnim Danielem Olbrychskim.

 


 

Wykorzystany utwór: Boots Randolph – Yakety Sax (The Benny Hill Show)

 

Tagi:




Back to Top ↑