Film/Audio-video/Popkultura

1 grudnia 2014 | Aleksandra Penszyńska

0

„Dumni ludzie ściągają na siebie wielkie zmartwienia”

Emily Brontë Wichrowe Wzgórza napisała w 1847 roku i była to jej jedyna powieść. Wydała je pod pseudonimem Ellis Bell i choć nie od razu zostały ciepło przyjęte przez krytyków literackich, obecnie należą do klasyki literatury angielskiej.


Na znaczeniu zyskuje obecnie teoria, że to nie Emily, ale jej starsza siostra Charlotte napisała tę powieść, gdyż młodsza nie miała zmysłu i talentu pisarskiego. Tak czy inaczej książka zasługuje na to, by poświęcić jej nieco uwagi.

Rzecz dzieje się w tytułowych Wichrowych Wzgórzach. Jest historią burzliwej, namiętnej miłości znienawidzonego przez okolicznych mieszkańców Heathcliffa i córki właściciela domu Catherine. Uczucie to nie jest proste ani stabilne. Sytuacja diametralnie zmienia się gdy w życiu dziewczyny pojawia się inny przystojny mężczyzna, który wkrótce zostaje jej mężem. Okazuje się jednak, że z Heathcliffem łączyło Catherine coś więcej. Zraniony Cygan pragnie zemsty, która ma odbić się także na przyszłych pokoleniach.

Powieść nie przypomina w żadnym stopniu klasycznego romansu. Znaczenie bliżej jej do gotyckiej powieści grozy, w które świat żywych miesza się ze światem duchów. Dlatego też współcześni Emily Bronte krytycy uważali jej powieść za ekscentryczną, a nawet brutalną: nigdy jeszcze taka opowieść o namiętności, wszechpotężnej i pożerającej, nie wyszła spod pióra żadnej kobiety. Zdaje się być także powieścią społeczno – obyczajową, ukazującą mroczną, dziką wręcz stronę ludzkiej natury.

Powieść została kilkukrotnie zekranizowana. Za najbardziej popularną uważa się tę z 1992 roku, w reżyserii Petera Kosminskyego, w której w rolę Catherine wcieliła się Juliette Binoche, a Heathcliffa zagrał Ralph Fiennes.

Wichrowe wzgórza to powieść ekscentryczna, pełna tajemnicy i wielowątkowa. Warto po nią sięgnąć, nie tylko po to, by przyrównać ja do filmu. Jest mimo wszystko godna polecenia.

 

zdjęcie: kadr z ekranizacji Wichrowych Wzgórz

Tagi:




Back to Top ↑