Recenzje

10 października 2010 | Radio Sfera

0

Dimmu Borgir – Abrahadabra (2010)

No i stało się. Po szumnych deklaracjach o wydaniu najsurowszego, najbardziej mrocznego, najlepszego albumu w historii, który swą zawartością miał wracać do korzeni – Dimmu Borgir oddaje do rąk fanów swój najnowszy krążek. Jak zapowiedzi muzyków wypadają w konfrontacji z zawartością płyty? Marnie. Czy krążek jest zatem słaby? Spokojnie, nic z tych rzeczy.

Ocena tej płyty może być – wróć, będzie z pewnością uzależniona od indywidualnego podejścia słuchacza do załogi Dimmu Borgir. Tym, którzy od lat napinają się, że DB, to grupa pozerów, obrażających swym istnieniem szeroko pojęty black metal, „Abrahadabra” zdania zmienić z pewnością nie pozwoli. Ci, którzy ostrzyli sobie zęby na faktyczny powrót do przeszłości (o ile byli tacy), też nie mają na tej płycie czego szukać. Cała reszta odbiorców, która da tej płycie szanse z pewnością się nie zawiedzie.

Panowie wydali dokładnie taką płytę, jaką powinien wydać wielki (w komercyjnym tego słowa znaczeniu), zespół metalowy XXI wieku. Jest więc wszechobecny przepych, techniczne szczyty, najwyższej jakości forma. O dziwo jednak nie przerasta ona treści, która na tej płycie jest naprawdę bogata.

9 krążkiem w karierze, DB nikogo z pewnością nie zaskakują. Po raz kolejny dostajemy do rąk bardzo miłe dla ucha, odpowiednio agresywne, ale i wyważone połączenie muzyki symfonicznej (za którą odpowiedzialna jest Orkiestra Norweskiego Radia) z metalem. Są więc obok trąb, smyczków i potężnego chóru, blasty, mocne gitary i szarpany wokal Shargatha. Kompozycje są spójne, treściwe, dobrze zaaranżowane i odegrane. Płyta jest, co stanowi jej zaletę, bardzo równa. Praktycznie każda kompozycja zawiera warte uwagi elementy, które zebrane w całość robią wrażenie. Świetnie słucha się zarówno symfonicznego tła „Dimmu Borgir”, giarowych przejść w „Chess With the Abyss”, szybkiej perkusji w „Endings and Continuations” jak i chórów w „Ritualist” (kompozycja brzmi z resztą jak wyjęta żywcem z płyty „Communion” greckiego Septic Flesh). Słowem – jest dobrze.

„Abrahadabra”, mimo, że nie pozbawiona wad, jest płytą wartą uwagi, która dostarczy dużo satysfakcji słuchaczom lubiącym symfoniczny metal.

Trzeba jednak dołożyć łyżkę dzięgciu do tej beczki miodu. Największym minusem płyty jest naturalnie brak ICS Vortexa, oraz klawiszowca Mustisa. Kolejnym, dość słaba kompozycja promująca płytę pt. Gateways, oraz nakręcony do niej teledysk (który może swobodnie konkurować o miano najbardziej betonowego klipu roku). Uwadze, nie może umknąć również głupkowaty image zespołu.Nie wiem czy zainspirowany słynną bitwą na planecie Hoth z V części Gwiezdnych Wojen, nie wywołuje jednak innej reakcji jak lekki uśmiech politowania.

Nie sposób nie przyznać również racji tym, którzy kręcą nosem na perkusyjne partie „Abrahadabry” w wykonaniu naszego rodaka – Daraya. Panowie z DB nie dali się Darkowi zbytnio wykazać, partie bębnów brzmią bardzo zachowawczo, giną gdzieś między kolejnymi riffami i grą orkiestry. Szkoda, bo przecież już w 1964, radzieccy naukowcy odkryli, potwierdzony później przez niezależnych ekspertów fakt, że Daray jest perkusistą kompletnym, który na garach wyczynia cuda.

Nie chce nikogo oszukiwać, mówiąc, że jest to najlepszy album w karierze Dimmu Borgir, bo tak nie jest. Płyta może nie mieć nawet startu do takich tytułów jak „Puritanical Euphoric Misanthropia” czy „Spiritual Black Dimensions”. Może nie być nawet tak dobra jak poprzedniczka „In Sorte Diaboli”. Jesli jednak lubicie w/w krążki, z pewnością znajdziecie na najnowszym wydawnictwie coś dla siebie.

Podsumowując, „Abrahadabra”, mimo, że nie pozbawiona wad, jest płytą wartą uwagi, która dostarczy dużo satysfakcji słuchaczom lubiącym symfoniczny metal. Nie mają czego szukać na niej ci, którzy gustują wyłącznie w czarcich wyziewach z mroźnym klimatem, złem i ideologicznie zaangażowanymi tekstami. Tych zaspokoić może jedynie surowe mięso, podczas gdy płyta DB to dobrze przyprawiony, ślicznie przystrojony, lekkostrawny kotlet z kurczaka. Słowem, zupełnie inna bajka.

8/10 by Synu

Tagi: , ,




Back to Top ↑