Film/Audio-video/Popkultura Gnój Wojciech Kuczok

15 kwietnia 2014 | Aleksandra Penszyńska

0

Brutalizm czy codzienność czyli „Gnój” Wojciecha Kuczoka

Moda na neobrutalizm trwa. W ten nurt wpisuje się również powieść Wojciecha Kuczoka wydana w 2003 roku pod jakże znamiennym tytułem Gnój, za którą autor otrzymał Paszport Polityki w 2003 i Nagrodę Literacką Nike w 2004 roku. Książka ta jest podzielona na trzy części Przedtem, Wtedy i Potem, z których każda wygląda na inspirowaną różnymi dziełami literackimi.

Historia pozornie banalna. Rodzina jakich wiele. Matka. Ojciec. Syn. Niezrealizowane marzenia, pokryte patyną lat dawne ambicje, spowszedniałe uczucie, które niegdyś było TYM JEDYNYM, a w rezultacie piekący wstyd, z którym nie wiadomo, jak sobie poradzić. Przyznać się do porażki nie pozwala duma. Tłamszony żal narasta, szuka ujścia. Znajduje je. Teraz już nie tylko wstyd piecze. Ból, przynajmniej w części, przechodzi z wymiaru metaforycznego w czysto fizyczny. Ale to nic nie zmienia. Chyba że życie – w piekło. Pejcz nie sprawdza się ani jako wyzwoliciel ani jako remedium na zło. Co nie przeszkadza ponawiać prób, bo może za którymś razem… Właśnie w tym pozornym banale tkwi siła opisanej historii. Myśl, która uderza jak pejcz.

Jak możemy biernie akceptować przemoc jako codzienność? Na uzyskanie tego efektu Wojciech Kuczok pracuje przez całą powieść, interesującą zwłaszcza w warstwie językowej. I nie mam tu na myśli gwary. Autor dzięki specyficznej wrażliwości wyzyskuje w stu procentach wieloznaczność języka. Dzięki temu czytelnik przeżywa ciągłe, drobne i większe, zaskoczenia, uświadamiając sobie, jak niespodziewanych znaczeń mogą nabrać odpowiednio zestawione wyrazy. Przykładem niech będzie „dziecko rasy ludzkiej”. A to wszystko jest i tak wyłącznie szarpiącą nerwy uwerturą, poprzedzającą monumentalny, metaforyczny finał. Metafora wydaje się toporna i ograna, ale jako że nic w Gnoju nie jest takie, na jakie wygląda, idealnie komponuje się ze stylistyką – zakończeniem tej symfonii mógł być tylko naprawdę mocny akord. Gnój jest trudną lekturą, bo uświadamia nam dobitnie, w jakim szambie brodzimy. I że warto się czasem wynurzyć. Gnój może być lekturą trudną, czasem odpychającą, lecz na pewno godną uwagi. Serdecznie polecam. Do usłyszenia już niebawem w Radiu Sfera.

Na motywach powieści Kuczoka powstał także scenariusz do filmu „Pręgi” w reżyserii Magdaleny Piekorz, w którym główne role zagrali m.in. Michał Żebrowski, Jan Frycz i Agnieszka Grochowska.

 

zdjęcie: magdalena.piekorz.eu

Tagi:




Back to Top ↑