Recenzje

9 kwietnia 2014 | Magdalena Olbryś

0

Evorevo – Underpop

Gdy spotykają się ze sobą dwaj artyści z niemałym doświadczeniem i umiejętnościami, może wyniknąć z tego coś interesującego. Jeśli pochodzą oni z różnych środowisk muzycznych i naprawdę są dobrzy w tym, co robią, można być niemal pewnym, że słuchacze będą mieli do czynienia z czymś wyjątkowym. Nie inaczej jest w przypadku Evorevo. Płyta „Underpop” to niewątpliwie gratka dla miłośników muzyki elektronicznej.

Evorevo to projekt, który współtworzą Igor Boxx (znany między innymi z duetu Skalpel oraz swojej solowej twórczości) oraz Tomasz Janiszewski, czyli Magiera – jeden z najlepszych producentów muzyki hip-hopowej w kraju. Przyznam, że po pierwszym przesłuchaniu krążka poczułam pewien dysonans. Być może dlatego, że „Underpop” trudno nazwać jako taką całością. Przynajmniej ja nie zdołałam wyłuskać muzycznej narracji na płycie. Zdecydowanie bardziej do wydawnictwa Evorevo pasuje określenie składanka. Najtrafniej oddaje ono różnorodność stylistyczną utworów oraz mnogość muzycznych inspiracji duetu Boxx&Magiera. – Trochę na trzeźwo, trochę na nietrzeźwo. Trochę na poważnie, trochę na niepoważnie. Trochę na tak, trochę na nie. Trochę ewolucyjnie, trochę rewolucyjnie – tymi słowy artyści podsumowali swoja pracę nad krążkiem. Po kilkuletniej pracy i w różnych okolicznościach „Underpop” w końcu powstał. I wyszło całkiem nieźle.

Gdyby pokusić się o podsumowanie „Underpop” można stwierdzić: niby nic nie pasuje, ale wszystko gra.

Płytę otwiera „Bowie w Warszawie”. Tytuł adekwatny, głównie ze względu na subtelne, transowe, okraszone syntezatorami brzmienie tego kawałka, przywodzące na myśl eksperymentalną twórczość znanego Brytyjczyka. Kolejna pozycja na liście utworów to coś zdecydowanie odmiennego – „Don’t care”, czyli zrobione po swojemu „My Ship” grupy Chicago Gangsters, to utwór zdecydowanie z gatunku muzyki tanecznej; pozwalający słuchaczowi na przeniesienie się choćby na moment do klubowych imprez w rytmie house. Można odnieść wrażenie, że panowie z Evorevo bardzo dobrze się bawili, tworząc płytę – przechwytują pewne motywy, kombinują, mieszają, miksują dźwięki, style i brzmienia instrumentów. Zachowują jednak muzyczny rozsądek i proporcje. Doskonałym przykładem jest choćby „Blank” czy „Moon”. Dubstep i gitara? Czemu nie. W „Extensions” mamy saksofon, pięknie prowadzący jazzową, nastrojową narrację. Ten instrument pojawia się też w „Supersensie”. Oprócz saksofonu jest też Maciek Kurowicki z zespołu Hurt, którego usłyszeć można również w kawałku „Dudni”. I tu kolejna muzyczna odsłona „Underpop” – typowo piosenkowa, stylistycznie zbliżona bardziej do grania rockowych, gitarowych grup niż artystów związanych z bitami, samplami i elektroniką. – Zależało nam, aby piosenek było jak najwięcej, bo nigdy wcześniej ich nie robiliśmy – mówił Igor Boxx w jednym z wywiadów. Piosenką na pewno nazwać można „Czerwoną kartkę”, na której tym razem już nie Kurowicki, a Basia Wrońska z Pustek użycza swojego głosu.

Ostatni utwór na płycie czyli „Low”, z piosenką nie ma już nic wspólnego. Sami panowie z Evorevo mówili o nim jako o „psychodelicznym”. Jeśli o jakimś kawałku można powiedzieć, że wprowadza kosmiczny nastrój, z pewnością „Low” jest takim kawałkiem. Za pewien rodzaj muzycznej klamry osobiście bym go nie uznała. Stanowi on raczej rodzaj potwierdzenia, że duet Boxx&Magiera stworzył muzycznie coś naprawdę interesującego, czego warto posłuchać.

Gdyby pokusić się o podsumowanie „Underpop” można stwierdzić: niby nic nie pasuje, ale wszystko gra. Fanów elektroniki do posłuchania płyty przekonywać nie trzeba, bo od momentu premiery zapewne zdążyli się już z nią zapoznać. Pozostali, bardziej oporni na tego typu brzmienia, zapoznać się z nią mogą. Ot, choćby dla nowego, kosmicznego doświadczenia.

zdjęcie: materiały promocyjne

 



 

Tagi:




Back to Top ↑