Film/Audio-video/Popkultura Anna Karenina

1 kwietnia 2014 | Aleksandra Penszyńska

0

Historia Anny Kareniny czyli miłość w parze ze śmiercią.

Są powieści, które się nie starzeją. Napisane w przeszłości, stają się z czasem dokumentem swojej epoki, nabierając dla późniejszych pokoleń kostiumowego charakteru, jednak nie przeszkadza to w odbiorze wpisanych w nie zagadnień, problemów, namiętności, które przecież się nie dezaktualizują. Jedną z takich powieści jest „Anna Karenina” Lwa Tołstoja.

Czytana nieprzerwanie od ponad stu lat historia broni się i będzie broniła jeszcze długo sama. Lecz w jej popularyzacji z pewnością pomagają liczne ekranizacje. Pierwsza z nich powstała już w 1914 roku, kolejne – amerykańskie i rosyjskie produkcje – w różnych odstępach czasu, aż po wersję z 1997 roku z Sophie Marceau. Swoją kolejną młodość powieść przeżywa po ekranizacji z 2012 roku, w której główne role zagrali Keira Knightley i Jude Law.

Historia opisana przez Tołstoja trudna jest do streszczenia w kilku zdaniach. W drugiej połowie XIX wieku pisano długie powieści o zawiłej fabule. Nie było w nich tendencji obecnej we współczesnej literaturze, która minimalizując sploty wątków, dąży do maksymalizacji akcji, przez co fabułę można sprowadzić do kilku wydarzeń i zwrotów rozsianych po kolejnych tomach. W przypadku „Anny Kareniny” mamy zawiłą historię, ogniskującą się na postaci tytułowej bohaterki. Anna, będąca mężatką, zakochuje się z wzajemnością we Wrońskim. To tylko początek skomplikowanej sytuacji, w którą wplecione zostają losy trzech rodzin: Obłońskich, Lewinów i Kareninów.
Tołstoj należy do przedstawicieli dojrzałego realizmu, co ma dwie konsekwencje: w temacie i języku. Temat w tym wypadku nie dotyczy tylko sentymentalnie ujmowanej miłości. Zgodnie z tendencjami epoki zostaje ona poddana społecznej analizie. „Anna Karenina” jest tragedią kobiety, która pada ofiarą podwójnych standardów, której prawo do miłości ograniczane jest społeczną konwencją. Tołstoj wyraźnie chce odciążyć swoją bohaterkę od winy, jaką ponosi, lokując tę winę w towarzyskich konwenansach. To nie uczucie jest złe, ale ludzie, którzy nim gardzą.

W obrębie języka realizm Tołstoja przejawia się w trzecioosobowej narracji, wszystkowiedzącym narratorze, który lokuje się na zewnątrz opisywanych wydarzeń. Jednak krytycy zauważyli, że Tołstoj nie jest do końca konsekwentny w utrzymywaniu poetyki realizmu. Jeśli bowiem w jej obrębie język narratora jest zupełnie przezroczysty, to znaczy nie zwraca na siebie uwagi, to narracja „Anny Kareniny” jest zmienna. Przemianom ulega ton narratora, w zależności od tego, jakiej postaci czy jakich wydarzeń dotyczą jego słowa. To oraz bardzo rozwinięta psychologizacja postaci lokuje powieść Tołstoja bliżej literatury współczesnej.

Prozę doby realizmu ciężko polubić. Można ją lubić od początku, od pierwszego z nią kontaktu albo szczerze nie znosić i konsekwentnie omijać szerokim łukiem. Jeśli należycie do tej grupy czytelników, których obyczajowe powieści z drugiej połowy XIX wieku zachwycają, i jeszcze nie znacie „Anny Kareniny”, to warto nadrobić tę zaległość.

zdjęcie: Filmweb

Tagi: ,




Back to Top ↑