Recenzje bezczel

10 marca 2014 | Radio Sfera

0

Bezczel – „Słowo honoru”

Nie taki bezczelny jak mogłoby się wydawać – Bezczel – nie czekał z nowym materiałem zbyt długo i po roku powraca z drugim krążkiem. W marcu ubiegłego roku raper wydał pierwszy solowy album A.D.H.D. Trzydziestoletni już artysta ma jednak na swoim koncie więcej wydawnictw tworzonych w kolaboracjach.

Razem z białostocką Fabułą nagrał dwa krążki – Dzieło sztuki w 2009 roku i Made in 2 w 2011. Kolejna płyta, wyprodukowana przez Donatana, SoDrumatic i NNFOF – 07 na dwóch – to z kolei owoc współpracy z Kobrą. Następny album Bezczel nagrał już solo, ale na swój debiut zaprosił sporo gości, m.in. Ero, Pyskatego, Kroolika, WSRH, Palucha, Cirę, VNM-a czy Sobotę. Do tematu podszedł poważnie – w tekstach zmierzył się z problemami codzienności, nie lekceważąc aspektów technicznych. 14 marca na półki sklepów muzycznych wkroczy kontynuacja solowej twórczości Bezczela – Słowo Honoru. My już je znamy i powiemy wam czego możecie się spodziewać.

14 marca na półki sklepów muzycznych wkroczy kontynuacja solowej twórczości Bezczela – Słowo Honoru. My już je znamy i powiemy wam czego możecie się spodziewać.

Początek tego albumu to lekki zwód, bo Intro zakrawa o styl charakterystyczny dla muzyki filmowej i tajemniczej, podniosłej sceny, przedstawiającej chociażby rzucenie chrześcijan lwom na pożarcie. Kontynuacją tych dźwięków jest Bene Nati – numer z jednej strony przykry ze względu na opisywaną smutną rzeczywistość („Jeden tu stacza się na dno/ Drugi zasuwa pod górę/ Anioły płaczą przez nas/ Diabeł pamięta o nas/ Każdy dzień tu to powieści następna strona”), ale z drugiej – dający wiarę, że za ten trud jest coś w zamian. Kolejny kawałek – Siła umysłu – kontynuuje poprzedni, ale zawiera dużo większy pierwiastek optymizmu („Po drodze hordy kundli czepiały się butów, spodni, kurtki/ Wyrwałem się ich szczękom, nie dałem się mym lękom/ Przegrane dały mi power w walce o chwałę i splendor”). Jest to jednej z najlepszych featów na płycie – gościnnie udzielił się w nim Zeus. Czwarty utwór to jeden z pięciu ujawnionych już singli i chyba najsłabszy z nich. Kolejny numer też nie zachwyca – w Nie miej mi za złe Buczer ma nudne flow i nawija dość topornym tekstem. Sytuacja zmienia się wraz z Vis a Vis – z gościnnym udziałem Kroolika Underwood – ten kawałek to już poważny, dojrzały przekaz dodający jakości całemu albumowi. Następnie raper zabiera nas w przygnębiający świat pełen niesprawiedliwej śmierci („Nie myślimy o śmierci, ona pamięta o nas/ Życie naiwną kochanką, ale śmierć to wierna żona”) – Czarne róże poświęcone są bowiem tragicznie zmarłemu Oskarowi Rudzkiemu – artyście, autorstwa którego tatuaż widnieje na przedramieniu Bezczela. Ósma pozycja na tracliście to znowu kolaboracja – tym razem z Grezzlee’m z EastWest Rockers. Lukrowany fałsz wydaje się być jednym z najlepiej dopasowanych duetów na Słowie Honoru. Z kolei Palety bladych uczuć – numerem najsmutniejszym i najbardziej szczerym w swym przekazie. Następne Aureole kontynuują niejako warstwę muzyczną z dwóch pierwszych utworów, co czyni utwór dobrym. Nie można tego niestety powiedzieć o kolejnym pt. Kliczko – winą za słaby poziom tego numeru można obarczyć tylko jedną osobę – gościnnie występującego KaeNa. Na końcówkę płyty składa się przede wszystkim przeciętność – Będę, Krac BraggaHusarz to utwory, przy których nie pojawia się chęć wciśnięcia replay. Nie zachwyca też kolaboracja ze składami PTP i Fabułą – toruńsko-białostocka współpraca odtaje nieco od całego krążka. Całość zamyka dobre muzycznie Outro.

Bezczel nie wskoczy dzięki temu albumowi do ścisłej czołówki polskich raperów

Przebrnięcie przez każdy kawałek Słowa Honoru było konieczne do pokazania, że mamy do czynienia z krążkiem nierównym, ale przez to niekoniecznie słabym. Jedyne potknięcia, które rażą, to, poza zaproszeniem do współpracy KaeNa, nieprzemyślane wersy, niekiedy wręcz banalne („Śpiesz się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”). Bezczel nie wskoczy dzięki temu albumowi do ścisłej czołówki polskich raperów, ale na pewno się do niej zbliży. Pomogli mu w tym oczywiście producenci: Poszwixxx, Świerzba, Marek Kubik, BobAir,  SoDrumatic, Rockets Beats, Welon i Kaszpir. Być może warstwa muzyczna nie powala na kolana, ale też nie pozostawia uczucia niedosytu. Całość? Warta uwagi i pełna nadziei na kolejne, bardziej dopracowane wydawnictwa.



 

Zdjęcie: oficjalny fanpage artysty

 

Tagi:




Back to Top ↑